Zabawy w poezję
wtorek Sierpień 22nd 2017

Najlepsze blogi

Blogi

Wam wszystkim dętym

Wy wszyscy pełni demagogii
i obrzydliwi w swoich racjach
co jaśniejecie dziś na scenie
bo to wam daje demokracja
i reżimowe media również
które mieszacie ciągle z gównem
lecz z których ciągle na mnie plwacie
będąc na lewym tam etacie…

Macie moje pięć minut.

Eksperci w sprawach grzechów zacnych
inkwizytorzy od skrobanki.
znawcy lesbijstwa pederastii
dziś głowy w zwiędłe pchacie wianki
cnoty już dawno zatracone
w oparach wódy i zakąsek
ale w umysłach gra wam dzwonek:
Polsko! Dla Polski! I za Polskę!

Macie moje pięć minut.

Wy od Ojczyzny znani znawcy
i hipokryci pierdółkleci
nie wiecie nawet czy oprawcy
czy też poeci byli pierwsi
i ty spasiony profesorze
gdy duszę moją pragniesz zbawiać
z jakimś głupawym farmazonem
przy którym chce się puścić pawia

Masz moje pięć minut.

Wy wszyscy znawcy moralności
gardłojazgoty polityki
warczący na mnie jak przy kości
pies warczy broniąc swojej michy.

Macie pięć minut później koniec
sczeźniecie znowu gdzieś w odmętach
swych własnych fobii i urojeń
taka dziś dla was moja puenta.

Koniunkturalizm

Jako Polak Prawdziwy i Obywatel
Rzeczpospolitej natchnionej Światłem
Boskim wybrańcem będąc Narodów
ogłaszam wszystkim taki protokół
mego ziszczenia narodowego,
przeobrażenia kulturowego.

Zmieniam się w kundla, który od dzisiaj
będzie rządzącym tu dupę lizał.
i tak z początku popieram wszystkich
tych narodowców – dla mnie faszystów-
byli niegroźni, a dziś im w odbyt
wkłada jęzora katolik dobry.

Antysemitom i szowinistom
też w dupę wejdę bo ponad wszystko
miłuję Boga, Honor, Ojczyznę.
Temuż pogodzę się z szowinizmem.
Mimo, że „lewak” na mnie wołali
ale nie jestem przecież ze stali.

Tak dookoła zmiany się przędą -
albo przeżyję, albo legendą
zostanę, no a koniunkturalizm
jeszcze niejedne mury rozwali.

Wszystkim obłudnym wiersz dedykuję,
to przecież żarty – nie jestem chujem
by zaprzepaścić swe ideały
przez to, że inne zapanowały
systemy politsłuszności nowe.
Za to Wam ręczę i daję głowę.

Dziwny przypadek Pana Zdzicha

Coś dla uśmiechu na dzień dobry,

 

Dziwny przypadek Pana Zdzicha

Fizyczność Pana Zdzicha
inaczej kształtuje się dzisiaj,
niż kiedyś.

Niedawno miał wszystko sztywne,
a teraz to wszystko – przeciwnie -
mu leży.

Sztywny był z niego chłopak
i kark miał sztywny i to tam -
te sprawy.

Jedynym dziś miejscem u Zdzicha,
gdzie sztywność poranna nie znika,
są stawy.

Żart o smażeniu powideł

minęła trzecia wojna światowa
podczas gdy ty smażyłaś powidła
jajo o jajo
partenogeneza
teleportacja ludzkość uskrzydla

smażysz powidła

Ty wiesz co robić
a ja słoiki muszę sposobić
wycierać ranty
suszyć nakrętki

i na nic wszystkie kosmitów jęki
ponadczasowość

smażysz powidła
imperium padło
padło imperium
jedno i drugie
ja z drylownicą,
chociaż nie lubię

dłubać się w pestkach
ale to betka
smażysz powidła
a moje skrzydła
są upaćkane

latać nie mogę

Zjemy i pójdziemy spać

-Zjemy i pójdziemy spać, prawda, Puchatku?- zapytał niejako czy spytał Tygrysek.
-Prawda – odpowiedział Puchatek-Tylko co zjemy?
-No to pójdziemy spać.- zreflektował się Tygrysek

Zen

No ni cholery nie wiem, jak się tu poruszać. Dziś mam wolny dzień, to pokombinuję. Jakoś to zmienić,urozmaicić, jakieś zdjęcia czy tła powrzucać. Żeby ta strona taka sucha. Nie była. I miła dla oka by była.Na razie wrzucę znów ad hoca, jak to mawiam. Czyli coś na kolanie pisane. Zresztą ze świecą szukać czegoś, czego nie napisałem na kolanie. Pewnie to widać. Ale trudno.

Zen

iść spać?
czy może jeszcze zbyt rano
na sen
jak kamień
zbyt rano
jeszcze
wiosna ma być
tak mówią w telewizji
i w marzeniach
moich
sen
miałem
że zbyt rano

O samotności

Kolejny na ” o”

Pięć minut temu napisany.

O samotności

nikogo nie ma nikt się nie odzywa
to dobrze jest samotność
na żniwach
kosi lęki
żniwiarze jedzą żur
z dwojaków
Chełmoński się śmieje
a ja mam nieustającą
nadzieję

na jutro

Mój Heksaemeron

Tak mi się coś przypomniało.Trochę ponad rok temu, wyszedłem z wanny i …

 

Mój Heksaemeron

[Dzień pierwszy. Przebudzenie.]

był krótki wieczorek z piąteczku na wtorek.
więc zająłem się szybko heksaemeronem
otworzyłem ślepia zobaczyłem światło.
oddzielenie od ciemności światła przyszło łatwo
troszkę po omacku trochę na wyczucie
stworzenia dzień pierwszy tak jak palcem w bucie

[Dzień drugi. Oddzielenie wód.]

i nadszedł dzień drugi fizjologia  kurna
dolna ze mnie woda leciała i górna
to jakieś sklepienie musiałem utworzyć.
najlepiej niebieskie żeby się położyć
oddzieliłem wody się uspokoiło
tylko w lustrze jakieś niewyraźne ryło

[Dzień trzeci. Stworzenie roślin na nowo]

a w dzień trzeci przyszli Grzesiek i Agnieszka
whiskey mi przynieśli będą u mnie mieszkać
na oczy przejrzałem po chwili niejakiej
sucha ziemia w doniczkach więc podlałem kwiaty
czyli dzień mi trzeci minął pracowicie
niejako roślinom dałem nowe życie

[Dzień czwarty. Słońce, gwiazdy i inne duperele.]

później przyszli inni koledzy studenci
papierosy z zielska wnet zaczęli kręcić
no i poszło łatwo jednym zręcznym pawiem
utworzyłem słońce przed domem na trawie
a po słońcu przyszedł czas na wszystkie gwiazdy
no i księżyc w końcu na skończeniu fazy

[Dzień piąty. Stwory latają i pływają.]

nie wiem co przynieśli co paliłem później
lecz wodne zwierzaki stworzyłem przeróżne
i na tchu ostatnim na końcówce haju
przywołałem stwory te, które latają

[Dzień szósty. Golem.]

i dzień szósty nastał a ja jak natchniony
lądowych kreatur wciąż nowe odsłony
kreatywnie tworzę z mydła leżąc w wannie
jakiegoś dziwaka ulepiłem marnie
patrzę na straszydło i już teraz nie wiem
stworzyłem CZŁOWIEKA ? czy stworzyłem siebie

[Dzień siódmy. Święto.]

tak to tydzień minął z piątku na sobotę
dzisiaj jest dzień siódmy więc odpocznę trochę

tylko myśl mi taka wciąż mój baniak kręci
jaki dzień dziś mamy który trzeba święcić?

wszelkie podobieństwo do Księgi Rodzaju 1,1 – 2,4 jest zupełnie przypadkowe, a postaci fikcyjne :-)

La danse macabre – walc

Darek. Może zagrasz :-)?

La danse macabre

danse macabre
włosy wiatr
kościotrupy
i nadgniłe panie
sensu brak
więc nijak
nie ma szans
żadnych na pożegnanie

naszych głupich ról
próżnych póz i bzdur

danse macabre
sens nam skradł
mózg wyżera
trupi jad

nie tak dawno
pamiętam – tańczyłaś
miałaś parkiet
orkiestrę i tusz
dziś aleja z brzóz
zapach z zwiędłych ust
wieje wiatr minął świat
już nie przypominasz róż

danse macabre, danse macabre
danse macabre mój ty miły kwiatuszku
danse macabre ty i ja
ale ja nieruchomy już w łóżku

widzę jak przez sen
ten majowy dzień
w którym ty
ja i świat

danse macabre
nam życie skradł

2016-06-07

Na literę „O”

Nie mam jeszcze bladego pojęcia jak ugryżć temat blog. To mój pierwszy raz. Niejako ropzrawiczenie blogowe. Ale jest jedna rzecz, którą musże tu wrzucić. Od kilku dni, a może kilkunastu prześladuje mnie litera „o”. Każda pisanina, która przychodzi mi do głowy od ponad tygodnia ma tytuł zaczynający się na „o”. Postanowiłem się tym z Wami podzielić.

O smutkach małych i dużych

gdy stracisz już wszystko
ostatnią rzeczą
która zniknie
będzie smutek

wtedy dopiero
ludzie
będą cię zwać
utracjuszem

bo wcześniej
póki są smutki
to nie.

O rozmowach

nie
rozmawiaj
ciszę rozedrzyj
na ćwierć

w tonacje szeptane
ustami
ją zmień

oczami

O czekaniu nie wiadomo na co

na rozstaju zwątpień i nadziei
są miejsca w których czekamy
zauroczeni

tam może się wszystko zacząć
ale też i skończyć

.

czekanie wieczorem
wygląda inaczej niż rano
mniej blade jest
i zezowate

.

czekamy by wypowiedzieć
się komuś do ucha
lecz przecież do końca
nie wiemy
kto słucha

O zbywaniu rzeczy

gdy nie ma
z kim pogadać!

o tym
co dziś
się zdarzyło

lub będzie

czy nie daj mi Boże
już dawno gdzieś się spełniło

to tak to
właśnie tak
gaśnie

miłość

O łzach

góry powoli
smagane wiatrem i deszczem
kruszeją

kamykami w dól
umierają

wielkie są
kamiennych łez mają
mnóstwo

my nie jesteśmy górami
dlatego odchodzimy tak szybko

nie płacząc

O spokoju

ludzie
dajcie sobie spokój

usiądźcie na ganku przed domem
o zmroku
w gwiazdy popatrzcie
a jak to jeszcze będzie maj
to słowikom dajcie pośpiewać

jeśli jesień
podziwiajcie
kolorowe drzewa

a zimą bałwana
z dziećmi ulepcie

ludzie!

dajcie sobie spokój
życie będzie lepsze

 

No i tyle na dziś. Z tym „o” :-)

 Page 5 of 6  « First  ... « 2  3  4  5  6 »